czwartek, 30 lipca 2015

Huśtawka na stroje.


Imprezy jak to imprezy rządzą się swoimi prawami, tym bardziej te rodzinne. Niby looz, ale z tyłu głowy siedzi gdzieś "nie no w tym mnie widzieli, w tym też, a przecież wypadałoby wyglądać dobrze", gdzie dobrze znaczy po prostu najlepiej ;) Wybraliśmy się na roczek siostrzenicy mojego chłopaka, która już teraz mogłaby śmiało mieć swojego bloga modowego. Kiedy przyszło do szykowania się ogarnęlam, że wszystkie ciuchy, które planowałam założyć spakowałam do innej torby, czyli za późno ogarnęłam. Dla dobra wszystkich pominę coś około godziny tej opowieści, lekko mówiąc, byłam "zdenerwowana". Na ratunek przyszła mi siostra mojego chłopaka (pozdro Paula ;) ) i jej super kombinezon. Igła nitka od sąsiadki i żyjemy. Więcej szczęścia niż rozumu ale chociaż coś na bloga można wrzucić. Enjoy !

  

  






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz