poniedziałek, 4 maja 2015

Oversize a reszta na opięciu.

Co by nie wyjść z pewnego rodzaju wprawy i niewątpliwie nietuzinkowej w moim przypadku systematyczności i zapału, dodaję kolejny wpis ku uciesze tłumów ;P
Niedziela zapowiadała się dość stresująca z różnych przyczyn, na temat których nie będę się tu rozwodzić, ale spowodowała tym samym, że dla rozładowania napięcia poszliśmy robić zdjęcia. Tak rymem trochę tytułem wstępu ;) Wpadłam na pomysł, że do stylizacji, jako element główny, wykorzystam koszulę mojego chłopaka. Chodził tak w niej i jak tak patrzyłam jak w niej wygląda doszłam do wniosku, że mam predyspozycje, żeby wyglądać w niej nawet lepiej. Tytułowy oversize traci w tym momencie trochę na wartości, bo koszula jest najzwyczajniej w świecie za duża, ale tam wciągnij, tam podwiń i jest ok :) Jak już pewnie zdążyliście zauważyć i doczytać jestem fanką wszelkiego rodzaju koszul, a ta akurat, rodzaj materiału i koloru chociażby, ma mocno nietypowy. To jeszcze bardziej utwierdziło mnie w przekonaniu, że warto stworzyć coś z jej udziałem. Kolor koszuli postanowiłam zestawić z lekko trudnymi w sumie do określenia, jeśli chodzi o ich kolor jeansami, w każdym bądź razie stwierdziłam, że pasują :) Dodatkowo brązowe koturny, w których zakochałam się jeszcze rok temu i mi nie przeszło, tzn. jeszcze nie przeszło ;P Całość urozmaiciłam dość żywym kolorem na ustach. Próbowałam też przed wyjściem spiąć włosy jakoś inaczej niż zwykle, ale bardzo możliwe, że moje cebulki włosów mają coś z cebulek kwiatów, bo na wiosnę mocno obudziły się do życia i moje "baby hair" kompletnie uniemożliwiły mi cokolwiek na tyle, że zakończyło się na klasycznej kitce. Trochę się już mi przyjęło to "enjoy" na koniec, także enjoy !

















 (Jeansy - Mango, Buty - Zara, Torebka - Zara, Okulary - Aldo, Zegarek- Michael Kors)