Jak zwykle minęło trochę czasu od mojego ostatniego wpisu i jak zwykle mam wytłumaczenie. Powód jest prosty - grypa. Na początku marca wszyscy chorują, więc i ja nie chciałam być gorsza. Do tego jeszcze dochodzi to całe przesilenie, które sprawia, że nic mi się nie chce. Wiosna już oficjalnie się rozpoczęła, ale moim zdaniem na jakieś kolorowe szaleństwa jeszcze za wcześnie ;) Dlatego też bez zmian, jeśli chodzi o kolory. Marzanny już nie ma z nami więc tym bardziej pasuje. Żeby nie było już nie mogę się doczekać jak będę hasać po dworze w "lekkich" ciuchach. À propos hasania tozauważyłam ostatnio, że nieważne gdzie bym była, tam wszędzie biegają ludzie. Nie wiem czy to za sprawą Ewy Chodakowskiej czy pogody, ale jestem pod wrażeniem, że są tak zmotywowani, bo dla mnie, np. na bieganie jeszcze za zimno, albo po prostu mi się nie chce, jedno z dwóch na pewno. Zdjęcia do tego wpisu były robione w parku i naprawdę trzeba było się postarać, żeby nie było na nich pędzącego mistrza drugiego planu. Co z tego wyszło możecie zobaczyć poniżej ;)
(Płaszcz - Mango, Bluza - H&M, Spodnie - Mango, Buty - Zara, Torebka - Second hand)